Władca Pierścieni / Tajne Forum Fantasy Forum Index
Główna: Władca Pierścieni, Hobbit, Zwiastuny
Katalog: Strony fantasy
Polecane: Opowieści z Narnii, Wiersze miłosne, NLP
Wladca Pierscieni / Tajne Forum Fantasy
Witam Cie na Twoim Forum. Tak, to je odroznia od wielu innych. Zapytaj ktoregos z uzytkownikow jak tu jest. Tutaj kazdy sie liczy. Mysle, ze to juz tradycja tego forum - niezwykla atmosfera - ktora tworzycie Wy. I za to Wam dziekuje.

FAQFAQ  SearchSearch  MemberlistMemberlist  UsergroupsUsergroups  StatisticsStatistics
RegisterRegister  Log inLog in  AlbumAlbum  Chat

Previous topic «» Next topic
Aspekty wiary
Author Message
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Fri Jan 28, 2005 5:27 pm   

Ok, to tłumaczymy po kolei :)

1. Zacznę od tego zła, bomby atomowej itd. Bóg dał człowiekowi wolną wolę. A jak wiadomo "Tylko od nas zależy jak wykorzystamy czas, który nam dano" ;) Jasne Bóg mógłby zapobiec całemu złu, wojnom, chorobom, epidemiom. Tylko że wtedy nasze życie byłoby ograniczane, mamy wolną wolę, możemy iśc dowolną ścieżką. Nie znając zła nie wiedzielibyśmy co to dobro. Człowiek zdecydował się poznać zło... nie mozemy winić Boga za wszystko.
Jeśli się wierzy to widzi się miłosierdzie i dobro oraz wolnośc daną człowiekowi, a ze złem walczy. Jeśli się nie wierzy - widzi się głownie zło, któremu Bóg miałby zapobiec, a tego nie zrobił. O nieprzeciwdziałanie złu oskarżają Boga głównie osoby, które rzekomo nie wierzą. Jak ktoś w kogo nie wierzycie miałby ratowac ludzi?

2. Przenośnia to przenośnia. Czego nie rozumiesz? Bóg stworzył świat - to mozemy uznać za treść podstawową, jedno z założeń religii. To, że stwarzał przez 6 dni to już przenośnia. Ma po prostu pokazać stworzenie 6 elementów tego świata, podstaw takich jak dzień, noc, flora fauna... ;) 7 dzień to czas odpoczynku. Ta przenośnia wyznacza też tradycyjny tydzień, 7 dni z czego 6 to praca, a jeden dzień odpoczynku i świętowania. Z tego wszystkiego wierzący przyjmują za prawdę, ze Bóg stworzył swiat. I łącząc to z teoriami naukowymi był siła sprawczą stworzenia świata, procesów na nim następujących, ewolucji... ;) Moim zdaniem teoria kreacjonistyczna [czyli, że świat pochodzi do Boga], nie wyklucza innych teorii akrecji, Wielkiego Wybuchu itd. Wszystko jest kwestią podejścia.

3. Narmo co do spowiedzi. Tak Bóg jest wszędzie, ale w Ewangelii Chrystus powiedział do apostołow: "Którym grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane". Bóg jest wszędzie... wychodząc od tego można podważyć sens istnienia Kościoła itd. Spowiedz nalezy do sakramentów ustanowionych przez Boga. A sakramenty są widocznym znakiem łaski Bożej. Są czymś namacalnym, aby człowiekowi łatwiej było obcować z Bogiem. Wcale nie tak łatwo jest przyznawać się do swoich grzechów przed samym sobą. łatwo możne je zlekceważyć. Obecnośc kapłana stanowi dodatkową mobilizację, ale jest też gwarancją że otrzymamy lub nie rozgrzeszenie i ze będziemy wiedzieć czy je mamy czy nie, a to juz kwestia zasadnicza.

4. Mati czemu wg ciebie zaprzecza wiara? Chętnie posłucham.

5. Mati co do twojej rodziny... jest takie przysłowie "Złego licho nie bierze" :P Ludzie muszą umierać, taka jest kolej rzeczy. Fizjologia.

Mam świadomość, że sporoz tych argumentów można łatwo podważyć. Nie jestem jednak w stanie przewidzieć waszych reakcji. Osobie wierzącej nie jest łatwo wyjaśniac tego typu kwestie. W wiele rzeczy wierzy się niekoniecznie zgłebiając je pod kątem rozumowym. Dla mnie religia ma swoje miejsce w sercu, emocjach, a mniej w umyśle :)
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Narmo
Rivendell, Dom Elrond'a


Joined: 28 Dec 2004
Posts: 124
Posted: Fri Jan 28, 2005 6:06 pm   

Keira interesuje mnie punkt 3. Twojego postu, otoz "Którym grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane" z tego jeszcze nie wynika ze trzeba koniecznie opowiadac to komukolwiek,mozna to tez rozumiec tak, "jesli komus przebacze to bedzie miec spokoj a jak nie to nie", zauwaz nie ma mowy nigdzie o ksiedzu.
Niewiem chyba nie powinienem sie angazowac w ta dyskusje...
 
 
Mati_00 
Upiory Pierścienia



Joined: 15 Aug 2004
Posts: 2530
Location: stamtąd :P
Posted: Fri Jan 28, 2005 6:46 pm   

no zaprzecza tej calej ewolucji...jest powiedziane ze czlowiek odrazu mowil, potrafil nazwac zwierzeta i takie tam...czyli nie mogl to byc jakis neandertalczyk ale homo-sapiens...a skoro to byl czlowiek myslacy to gdzie pozostale rodzaje?...Bog o nich zapomnial w swojej liscie do stworzenia?...

a czemu ja mam odpowiadac za to ze jakas glupia Ewa sobie zzarla jakei glupie jablko? co to odpowiedzialnosc zbiorcza?...czemu nie mam prawa wyboru czy chce poznac zlo czy nie?...wiem ze moge byc dobrym albo zlym...ale jak wybiore dobro to predzej czy pozniej zaatakuja mnie Ci co wybrali zlo...ja pieprze takie perspektywy

a spowiedz to wogole...ja odpowiadam przed Bogiem a nie przed ksiedzem...i nie obchodzi mnie to (jak Cie boli to idź do lekarza, ale nie musisz sie tym z nami dzielić :/ ) ze jezus nakazal sluchac sie apostolow a ksieza sa ich nastepcami...czy jakos tak...ksiadz ma jakis kontakt z Bogiem? taki jakiego ja nie mam? skoro Bog jest wszedzie to rownie dobrze moge sie spowiadac w lazience lub szafie...jesli chce sie pomodlic to po co musze isc do kosciola? zeby dac ksiedzu na tace? :hmm: ...tak samo ze spowiedzia...skoro Bog wie wszystko to po co ja mam mu mowic o moich grzechach? przeciez on i tak wszystko wie...a jesli ja nie chce o Tym mowic? ze na przyklad mialem dzis takie fantazje w roli glownej z moja kolezanka z klasy ze dzieci powinny zamknac uszy...czemu ja mam to ksiedzu mowic?...

ale zes tera walnela..."ludzie musza umierac..."...ale czemu akurat Ci lepsi a takie skurwysyny biegaja po swiecie i ciesza sie z zycia?
_________________
"Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."

Platon
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Fri Jan 28, 2005 8:04 pm   

Przenośnią jest oczywiście, że Bóg stwarzał świat przez siedem dni. Słowo DZIE?‘ to tylko symbol. Ten 'dzień' mógł trwać kilka sekund albo miliony lat.

Quote:
Jak ktoś w kogo nie wierzycie miałby ratowac ludzi?


Właśnie dlatego nie wierzą ;)

Co do stworzenia świata. Ktoś trafnie napisał, że sprawa nie rozbija się o to jak świat został stworzony przez Boga, tylko CZY. Czy Bóg pstryknął palcami (aby spowodować np. wielki wybuch) czy nie.

Spowiedź... Tu nie mogę się z Keirą zgodzić. Dla mnie jest to sakrament absolutnie pozbawiony sensu. Jestem w stanie wyspowiadać się przed samym sobą i przychodzi mi to znacznie łatwiej, bo niczego nie zatajam, nie jest mi "głupio" mówić, ze nie byłam w kościele (bo zaraz ksiądz zacząłby się wypytywać dlaczego).


Odniosę się jeszcze do ostatniego posta Matiego.

1. Homo Sapiens i Neandertalczyk to osobne gatunki i jeden nie wywodzi się od drugiego.

2.
Quote:
no zaprzecza tej calej ewolucji...jest powiedziane ze czlowiek odrazu mowil, potrafil nazwac zwierzeta i takie tam..


Symbol, symbol i jeszcze raz symbol. Już pisałam wcześniej, że ten 'dzień', w którym Bóg stworzył człowieka mógł trwać wiele, wiele tysięcy lat. Bóg powiedział "Niech stworzy się człowiek" ;) i zaczął się cały proces ewolucji. Tak to możemy rozumieć.

Quote:
a skoro to byl czlowiek myslacy to gdzie pozostale rodzaje?...Bog o nich zapomnial w swojej liscie do stworzenia?...


O jakich rodzajach mówisz?? Jednym jaki ja znam są ww. neandertalczycy. Fakt, w Biblii nie było o nich mowy, ale być nie musiało. PŚ nie wygląda tak: " A potem Bóg stworzył woły, krowy, świnie, nietoperze, biedronki...". Ta kwestia nie jest po prostu poruszona, i tyle.

Quote:
a czemu ja mam odpowiadac za to ze jakas glupia Ewa sobie zzarla jakei glupie jablko? co to odpowiedzialnosc zbiorcza?...czemu nie mam prawa wyboru czy chce poznac zlo czy nie?...wiem ze moge byc dobrym albo zlym...ale jak wybiore dobro to predzej czy pozniej zaatakuja mnie Ci co wybrali zlo...ja pieprze takie perspektywy


No tu trudno mi się nie zgodzić ;) To jedna z tych spraw, których sama nie rozumiem i przeciw którym się buntuję. Może Keira napisze jak ona to widzi :D

Quote:
...jesli chce sie pomodlic to po co musze isc do kosciola? zeby dac ksiedzu na tace?


Nie musisz. Po pierwsze, jeśli modlisz się tylko w Kościele, to nie jesteś Katolikiem. Po drugie na Mszy Świętej nie da się modlić. Nie w taki sposób jak robisz to np. w domu. Bo modlitwa to nie klepanie "Ojcze nasz", ale rozmowa z Bogiem. W kościele oglądasz przemianę wina w krew/ chleba w ciało i przeżywasz ofiarę jaką złożył Jezus. W domu ta przemiana nie następuje.

Quote:
Bog wie wszystko to po co ja mam mu mowic o moich grzechach? przeciez on i tak wszystko wie...


Kolejny błąd. W spowiedzi nie chodzi o to, aby Bóg poznał Twoje grzechy, bo jak sam stwierdziłeś i tak je zna. Chodzi o to, abyś przyznał się do nich przed sobą, pożałował ich i zadośćuczynił za nie. Abyś poczuł, że masz czyste sumienie.

Quote:
ale zes tera walnela..."ludzie musza umierac..."...ale czemu akurat Ci lepsi a takie skurwysyny biegaja po swiecie i ciesza sie z zycia?


Wszyscy kiedyś umierają. I skurwysyny i ludzie dobrzy. Poza tym skąd wiesz kto jest dobry a kto zły? Tylko Bóg ma prawo to oceniać. I to mi się w chrześcijaństwie nie podoba – szufladkowanie. Ty nie przestrzegasz przykazań – jesteś zły. Ciebie widzę co niedzielę w Kościele – czeka na ciebie życie wieczne . Różne są okoliczności i nie powinno się z góry oceniać np. samobójcy. Rozumiem, zło jest złem, i zawsze nim zostanie, ale mimo wszystko. Jeśli Bóg istnieje jego rozumowanie jest dla nas nie do pojęcia i nigdy nie poznamy jego intencji. Np. tak jak w Ewangelii historia z Cudzołożnicą. Jezus puścił ją wolną, choć złamała przykazanie Boże...

Wracając do tematu.

Quote:
ale czemu akurat Ci lepsi a takie skurwysyny biegaja po swiecie i ciesza sie z zycia?


Każdy zostanie osądzony przez Boga po śmierci. Ci, którzy byli złymi ludźmi zapłacą za to, a Ci dobrzy, nawet jeśli umarli młodo, prześladowani, zostaną wynagrodzeni. życie to tylko moment, resztę stanowi cała wieczność po śmierci.

---------------------------

No, tak bym pewnie mówiła, gdybym była wierząca. ;)
Osobiście sądzę, ze nie dane jest mi wiedzieć czy Bóg istnieje i szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi. Przytoczę tu cudny cytacik z "Władcy":
"- W osobliwych czasach, tak samo jak w zwykłych, wiadomo, co się godzi - rzekł Aragorn. - Dobro i zło nie zmienia się z biegiem lat. I to samo oznacza dla ludzi co dla krasnoludów albo elfów. Człowiek musi między dobrem i złem wybierać zarówno we własnym domu, jak i Złotym Lesie. "
Nie ważne w co wierzysz, zło jest złem, a dobro dobrem. Ateista może być lepszym człowiekiem niż Chrześcijanin. Nie ważne w co wierzysz, ważne jaki jesteś. Nie ważne czy Bóg istnieje czy nie. Chrześcijanin i ateista, tak naprawdę w bardzo podobny sposób postrzegają dobro i zło. Każdy z nas wybiera drogę i może być zwykłym śmieciem pozbawionym dumy i odwagi, albo człowiekiem honoru.

Quote:
...gdzie byl Bog jak Neron mordowal chrzescijan? gdze byl Bog jak krzyzacy mordowali "w imie wiary" pogan? gdzie byl Bog jak hitler palil zydow? gdzie byl Bog...a duzo by wymieniac (wiem ze to zabrzmialo jak rozmowa Thodena z Aragornem w TTT ale tak to wlasnie mialo byc)...dla mnie jesli Bog nawet gdzies tam jest to nie ma wogole wladzy...ale bardziej "wierze" w to ze go nie ma...tylko to jest wymysl potrzebny ludziom do zycia...


A co to za sztuka być dobrym w idealnym świecie? Co to za sztuka rozmawiać z Bogiem gdy stoi tuż obok ciebie? Bądź taki jakim chciałbyś aby byli inni ludzie. Jeśli ci się uda, wtedy dopiero jesteś wart daru jakim obdarzyła Cię natura/Bóg. życie to jedna wielka próba. Możemy wyjść z niej z podniesionym czołem, nawet umierając w młodym wieku, albo twarzą przy ziemi, choćbyśmy żyli sto lat.
"Lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach".
 
 
 
Mati_00 
Upiory Pierścienia



Joined: 15 Aug 2004
Posts: 2530
Location: stamtąd :P
Posted: Fri Jan 28, 2005 8:29 pm   

no dobra...ale co mi potym ze bede zyc wiecznie po smierci?...a za zycia bede miec holocaust? ejejej...komus sie cos pomieszalo...moze i zostanie wynagrodzony po smierci a moze nie...patrzac na to co napisalem to pewnie dostane sie do piekla...czlowiek cale zycie jest w niepewnosci...czy zyl dobrze czy nie...ale tak naprawde to nikt nie wie czy te "niebo" istnieje...dobra...bede takim jacy inni mieliby wg. mnie byc...ale co mi potym? bede "grzeczny" to i tak mnie dopadnie "niegrzeczny" i mi nozem w brzuch walnie...i co ja mam cierpiec a i tak do nieba sie nie dostane bo kiedys cos tam zle zrobilem...no i kicha...a co do spowiedzi do ja musze isc do kosciola i gadac o tym ksiedzu zeby zalowac za nie? co to zmienia ze ja powiem do ksiedza" zaluje za me grzechy"...jak mu nie powiem to znaczy ze nie zaluje? rownie dobrze moge to powiedziec pierwszej lepszej napotkanej osobie...po co ja mam wysluchiwac ksiedza jaki to ze mnie zly czlowiek i ze w moim wieku jest nie stosowne myslec o takich rzeczach...a kiedy do jasnej cholery mam o tym myslec? jestem w takim wieku ze wlasnie mysli sie o sexie i dziewczynach...a ten mi gada ze nie...no i zrozum ich...co ja mam zyc w czystych myslach i odrazu klasc sie krzyzem w kosciele jak spojrze na gola babke? ejejej...znowu komus sie cos pomieszalo...jeden ksiadz mi da 10 zdrowasiek a drugi bedzie mi kazal zrobic 100 wierze w boga...i co to za pokuta? jakas dziwna...ten daje mniej a ten wiecej za taki sam grzech...hmmm...a co do przemiany wina w wode czy tam na odwrot...gdzie ja widze ta przemiane? widze tylko jak ksiadz w*****a(daj se chłopie spokoj, bo to sie naprawde źle dla Ciebie skonczy :/ Nie znasz innych słów?) kawalek jakiegos sucharqa...i to ma byc przemiana? ja nawet nie widze tej wody...dziwna ta przemiana jakas...no jaq narazie wasze argumenty jeszcze mnie nie przekonaly...czekam na next posty
_________________
"Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."

Platon
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Fri Jan 28, 2005 9:40 pm   

dobra zacznę, od końca :)

Mati_00 wrote:
czlowiek cale zycie jest w niepewnosci...czy zyl dobrze czy nie...ale tak naprawde to nikt nie wie czy te "niebo" istnieje...dobra...bede takim jacy inni mieliby wg. mnie byc...ale co mi potym? bede "grzeczny" to i tak mnie dopadnie "niegrzeczny" i mi nozem w brzuch walnie...i co ja mam cierpiec a i tak do nieba sie nie dostane bo kiedys cos tam zle zrobilem...no i kicha


Hah, no gdybys wiedział co cie czeka po śmierci to byłoby ci za łatwo :P życie to sztuka wyborów. Sam musisz zdecydować jak chcesz żyć. Nie jestes w stanie przewidziec co sie wydarzy. Mozesz byc dobry przezyc 90 lat, mzoe cie ktoś "walnąć nozem...". Dlatego zakład Pascala [chyba na poprzedniej stronie cytował go v3rt] jest warty rozwazenia

Quote:
...a co do spowiedzi do ja musze isc do kosciola i gadac o tym ksiedzu zeby zalowac za nie? co to zmienia ze ja powiem do ksiedza" zaluje za me grzechy"...jak mu nie powiem to znaczy ze nie zaluje?


Quote:
a spowiedz to wogole...ja odpowiadam przed Bogiem a nie przed ksiedzem...i h*j mnie to boli ze jezus nakazal sluchac sie apostolow a ksieza sa ich nastepcami...czy jakos tak...ksiadz ma jakis kontakt z Bogiem? taki jakiego ja nie mam? skoro Bog jest wszedzie to rownie dobrze moge sie spowiadac w lazience lub szafie


Aragornka wrote:
Spowiedź... Tu nie mogę się z Keirą zgodzić. Dla mnie jest to sakrament absolutnie pozbawiony sensu. Jestem w stanie wyspowiadać się przed samym sobą i przychodzi mi to znacznie łatwiej, bo niczego nie zatajam, nie jest mi "głupio" mówić, ze nie byłam w kościele (bo zaraz ksiądz zacząłby się wypytywać dlaczego).


Narmo wrote:
Keira interesuje mnie punkt 3. Twojego postu, otoz "Którym grzechy odpuścicie są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane" z tego jeszcze nie wynika ze trzeba koniecznie opowiadac to komukolwiek,mozna to tez rozumiec tak, "jesli komus przebacze to bedzie miec spokoj a jak nie to nie", zauwaz nie ma mowy nigdzie o ksiedzu.


Wszystko na ten sam temat...

1. Nie Mati, to nie znaczy, ze nie żałujesz. Nawet jak powiesz, że żałujesz to nie znaczy, ze naprawdę żałujesz. To zmienia tyle, że tak "działa" ten sakrament. Nie ja go wymysliłam :P
2. To, zę Bóg jest wszedzie to już przerabialiśmy. Mówię ci, ze sakramenty ustalił Bóg [pod warunkiem, ze w niego wierzysz :P ], więc jeśli chciał żeby to się odbywało tak to nic ci na to nie poradze. To, ze mówisz to księdzu i ze on ci odpuszcza grzechy w imię Boże ma ci dawac pewnośc, że tak sie stało.
3. Tak Aragornko, ale spowiedź powinna składac się z 5 elementów.
Rachunek sumienia - tutaj zasadniczo spowiadasz sie sama przed sobą.
żal za grzechy
Mocne postanowanie poprawy
Szczera spowiedź
Zadośćuczynienie
To, ze wyznajac grzechy przed księdzem jest człowiekowi wstyd to też ważne.Bo takie wyznanie win "bardziej boli", a więc mocniejszy powinien byc bodziec, aby grzechów nie powtarzać.
4. Narmo, własnie z tego cytatu wynika, ze Chrystus dał apostołom moc odpuszczania grzechów w jego imieniu. Mówił to do apostołow, których następcami są kapłani. Przyjrzyj się dokładnie, bo piszesz bzdury w tym momencie :)

Quote:
kiedy do jasnej cholery mam o tym myslec? jestem w takim wieku ze wlasnie mysli sie o sexie i dziewczynach...a ten mi gada ze nie...no i zrozum ich...co ja mam zyc w czystych myslach i odrazu klasc sie krzyzem w kosciele jak spojrze na gola babke?


Mati, w ogóle to trzeba zacząc od tego co to jest grzech :P No bo czasem robimy coś co wg Kościoła jest nie na miejscu, ale nie odczuwamy potem wyrzutów sumienia. Mój katecheta w 1 klasie LO powiedział nam, że jesli ma sie dobrze funkcjonujące sumienie ;) to nie ma się problemu w kwestii czy grzech jest czy go nie ma. Jeśli nie masz wyrzutów sumienia po jakims czynie, nie gnębi cię on to moim zdaniem nie ma problemu. Dla ciebie to nie jest grzech. No jasne ze w przypadku morderstw czy gwałtów sprawa ulega pewnej zmianie [czyny, które przez ogól społeczenstwa są uznane za niezgodne z prawe, sa powszechnie uznane za grzech ne podlegają dyskusji]. Ale takie grzechy jakie wymieniłes nie są jakieeees straaaasznie cięzkie :P No chyba, ze czujesz ze robisz cos niewłasciwego :P

Quote:
jeden ksiadz mi da 10 zdrowasiek a drugi bedzie mi kazal zrobic 100 wierze w boga...i co to za pokuta? jakas dziwna...ten daje mniej a ten wiecej za taki sam grzech


A ta wątpliwosc jest akurat licha. Pokuta w zasadzie tez ma wartosc symboliczną. To bardziej prowokacja do tego zeby sie pomodlic, zeby sie zblizyc do Boga. Przeciez modlitwa nie przysparza cierpien, więc trudną ją nazwac cięzką pokutą. Zresztą są rózni księża, mniej i bardziej radykalni, łagodni i srodzy. W końcu są ludźmi. Tak jak nauczyciele. Za ta samą prace pisemną u jednego dostaniesz 4, a u innego 3 :P Jeden sąd wyda wyrok 25 lat wiezienia inny dałby dozywocie.

Quote:
...hmmm...a co do przemiany wina w wode czy tam na odwrot...gdzie ja widze ta przemiane? widze tylko jak ksiadz wpieprza kawalek jakiegos sucharqa...i to ma byc przemiana? ja nawet nie widze tej wody...dziwna ta przemiana jakas...


Mati ja mam do ciebie prośbę. Może dla ciebie to jest wszystko zabawne, nie wierzysz, czy tam olewasz sprawy wiary. Kwestie wiary są jednak delikatne i byłabym wdzięczna gdybys mówił o nich delikatniej. Stwierdzenie, które pogrubilam po prostu wbiło mnie w ziemię. Trochę kultury :hmm: Mówisz o kwestiach, za które wielu ludzi oddało życie, mówisz o kwestiach, które są bardzo dużą wartścią dla niejednego człowieka. Uszanuj to.
Wiara opiera się na symbolach. Zrozum to wreszcie.

Quote:
no jaq narazie wasze argumenty jeszcze mnie nieprzekonaly...czekam na next posty


Do czego niby mają cię przekonać? Ja cię nie mam zamiaru nawracać. To twój wybór.

Dobra, lecmy dalej. Kwestie ewolucji bardzo ładnie objaśniła Aragornka. Zresztą wszystko co napisała zgadza sie z moimi poglądami, nie bede jej powielac.

Quote:
Cytat:
Jak ktoś w kogo nie wierzycie miałby ratowac ludzi?

Właśnie dlatego nie wierzą


Chodziło mi o co innego :P Moze wyszło niezręcznie. Skoro nie wierzą, to uznają, ze Boga nie ma. A nicosc ludzi nie uratuje. Gdyby wierzyli to zapewne inaczej zapatrywaliby się an te sprawy i na inne kwestie stawialiby akcenty.

Quote:
Cytat:
a czemu ja mam odpowiadac za to ze jakas glupia Ewa sobie zzarla jakei glupie jablko? co to odpowiedzialnosc zbiorcza?...czemu nie mam prawa wyboru czy chce poznac zlo czy nie?...wiem ze moge byc dobrym albo zlym...ale jak wybiore dobro to predzej czy pozniej zaatakuja mnie Ci co wybrali zlo...ja pieprze takie perspektywy


No tu trudno mi się nie zgodzić ;) To jedna z tych spraw, których sama nie rozumiem i przeciw którym się buntuję. Może Keira napisze jak ona to widzi


Ok, no to mówię jak to widzę. Dobro i zło istnieje, czy tego cchemy czy nie. Gdyby jedno z nich nie istniało to nie zauwazalibysmy drugiego. żyjemy na jednym świecie, gdzie dobro i zło sie przeplatają. Gdyby kazdy chciał wybierac czy chce doswiadczac dobra czy zła i w jakich proporcjach to muslibysmy zyc w izolatkach. Od nas zalezy czy będziemy dobrzy czy źli, jaką droga pójdziemy to już dużo.
Poza tym strasznie pesymistycznie patrzysz w przyszłosć. Niekoniecznie cię zaatakują. Jasne kazdy z nas zetknie się z jakimś złem, ale z jakim to zalezy od tego co nam zapisano oraz od tego jak zyjemy. Są rózne rodzaje zła.
Poza tym Adam, Ewa i drzewo to tez metafora :P


OK, chyba starczy na teraz :) Moze o czyms zapomniałam... ee... najwyzej wróce do tego :)
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Ara:) 
Jaskinia Sheloby



Joined: 23 Jan 2004
Posts: 542
Location: K-ów
Posted: Fri Jan 28, 2005 10:17 pm   

Quote:
no dobra...ale co mi potym ze bede zyc wiecznie po smierci?...


Nie no... Tym to mnie dosłownie zwaliłeś z nóg.

Quote:
bede takim jacy inni mieliby wg. mnie byc...ale co mi potym? bede "grzeczny" to i tak mnie dopadnie "niegrzeczny" i mi nozem w brzuch walnie...i co ja mam cierpiec a i tak do nieba sie nie dostane bo kiedys cos tam zle zrobilem...no i kicha...


Nie rozumiesz takiej rzeczy jak proporcja? Jeśli przez trzy lata gimnazjum byłeś wspaniałym uczniem, masz multum uwag pozytwnych i nagle jakiś nauczyciel wpisze Ci uwagę negatywną, to znaczy to, ze będziesz miał ocenę naganną z zachowania? To nie tak.

Quote:
a co do przemiany wina w wode czy tam na odwrot...gdzie ja widze ta przemiane? widze tylko jak ksiadz wpieprza kawalek jakiegos sucharqa...i to ma byc przemiana? ja nawet nie widze tej wody...dziwna ta przemiana jakas...


Po pierwsze - to co napisała Keira. Szacunek !!!!!!!

Po drugie - na tym polega aspekt wiary. Co to by była za wiara, gdyby wszystko było udokumentowanym faktem, gdybyś naprawdę widział tą przemianę? Na tym polega piekno Chrześcijaństwa - że ludzie wierzą, że ten chleb to naprawdę ciało Jezusa.

Quote:
Moze wyszło niezręcznie. Skoro nie wierzą, to uznają, ze Boga nie ma. A nicosc ludzi nie uratuje. Gdyby wierzyli to zapewne inaczej zapatrywaliby się an te sprawy i na inne kwestie stawialiby akcenty.


Z pewnością ;) To takie błędne koło. Ale to to, że Bóg nie uratował ludzi przed Hitlerem, jest dla nich argumentem.

Quote:
Ok, no to mówię jak to widzę. Dobro i zło istnieje, czy tego cchemy czy nie. Gdyby jedno z nich nie istniało to nie zauwazalibysmy drugiego. żyjemy na jednym świecie, gdzie dobro i zło sie przeplatają. Gdyby kazdy chciał wybierac czy chce doswiadczac dobra czy zła i w jakich proporcjach to muslibysmy zyc w izolatkach. Od nas zalezy czy będziemy dobrzy czy źli, jaką droga pójdziemy to już dużo.


Zgadzam się w 110% ;) ale nadal nie odpowiedziałaś na pytanie. Dlaczego cierpimy za ludzi, którzy żyli kiedyś w raju. Nie ważne jak ich nazwiemy, ale przyjmujemy, że ludzie byli kiedyś w Edenie, zgrzeszyli i zostali wyrzuceni. Zupełnie logiczne, tylko niesprawiediwe :P Ja się tak nie bawię !!!!

Quote:
Poza tym Adam, Ewa i drzewo to tez metafora


To oczywiste ;) Ale czy sam pobyt ludzi w raju to też metafora? :hmm:
 
 
 
Narmo
Rivendell, Dom Elrond'a


Joined: 28 Dec 2004
Posts: 124
Posted: Fri Jan 28, 2005 10:19 pm   

Kolezanka chyba mnie nie bardzo zrozumiala,mi nie chodzilo o to komu Chrystus dal moc odpuszczania grzechow ale o naczelna zasade, czemu trzeba o tym opoiwadac komukolwiek,
a tak poza tym,apostolowie byli uczniami Chrystusa czyz nie ??? caly kosciol stara sie swoim zyciem nasladowac jego zycie,wniosek jest taki ze wszyscy chrzescijanie sa po czesci uczniami Chrystusa a nie tylko kaplani,mozna powiedziec ze ma to zwiazek z zstapieniem ducha swietego,zaowaz jednak ze podczas sakramentu bierzmowania na kazdego zstepuje duch swiety (przynajmniej w teorii), w zwiazku z tym kazdy powinien miec mozliwosc odpuszczenia grzechow innemu chrezscijaninowi.Tak mysle....
 
 
Mati_00 
Upiory Pierścienia



Joined: 15 Aug 2004
Posts: 2530
Location: stamtąd :P
Posted: Fri Jan 28, 2005 10:22 pm   

dobra sorqa ze tak hamsko mowie o tym oplatku no ale mowie jak ja to widze...no dobra...ale wiara to jedno a "rodzaj" ksiedza to drugie...wiara jest jedna...a ja chce zeby mi odpuscili grzechy a nie zblizali do boga...jak bede chcial z nim pogadac to wtedy sie pomodle...a czy to ze ksiadz mnie wywali ze spowiedzi to jest nauka? nie dal mi rozgrzeszenia i kazal mi wyjsc z kosciola...ejejej...i to ma byc przebaczanie innym? on ma byc moim wzorem? to jest ten potomek uczniow jezusa?...wiem ze to moj wybor...ale ja chce zebyscie mi pomogli zrozumiec ta wiare..bo niby jestem katolikiem ale tak naprawde to nim nie jestem...probowalem sie nawrocic juz 2 razy...ale zawsze mnie szlag trafial i znowu sie odwracalem od boga...
_________________
"Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."

Platon
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Sat Jan 29, 2005 10:15 pm   

Aragornka wrote:
Dlaczego cierpimy za ludzi, którzy żyli kiedyś w raju. Nie ważne jak ich nazwiemy, ale przyjmujemy, że ludzie byli kiedyś w Edenie, zgrzeszyli i zostali wyrzuceni. Zupełnie logiczne, tylko niesprawiediwe. Ja się tak nie bawię !!!!
Ale czy sam pobyt ludzi w raju to też metafora? hmm, mysle...


Hm.. Po kolei... dla mnie Raj jest metaforą. Przyjmując teorie o ewolucji musimy traktować Raj i pierwszych ludzi jako metafore. Traktuję to jako pewne wyjaśnienie tego, ze człowiek musi w zyciu poznać i dobro i zło. To już się robi dośc pomgatwane.
Poza tym, czy ja wiem, czy to niesprawiedliwe? :P Nie żyjemy w raju, ale sam Eden musi być metaforą :P Pierwszą ksiege Biblii traktuję bardziej jako opowieść o kosmogonii, jak swego rodzaju mit. A co do sprawiedliwości. Chrzest zmazuje grzech pierworodny, a więc startujemy jakby od zera. Reszta zależy od nas, to czy trafimy do Nieba to kwestia naszego postepowania.

Narmo wrote:
Kolezanka chyba mnie nie bardzo zrozumiala,mi nie chodzilo o to komu Chrystus dal moc odpuszczania grzechow ale o naczelna zasade, czemu trzeba o tym opoiwadac komukolwiek,
a tak poza tym,apostolowie byli uczniami Chrystusa czyz nie ??? caly kosciol stara sie swoim zyciem nasladowac jego zycie,wniosek jest taki ze wszyscy chrzescijanie sa po czesci uczniami Chrystusa a nie tylko kaplani,mozna powiedziec ze ma to zwiazek z zstapieniem ducha swietego,zaowaz jednak ze podczas sakramentu bierzmowania na kazdego zstepuje duch swiety (przynajmniej w teorii), w zwiazku z tym kazdy powinien miec mozliwosc odpuszczenia grzechow innemu chrezscijaninowi.Tak mysle...


Oj Narmo. Chrystus miał wielu uczniów już za zycia, ale to apostołom dał moc odpuszczania grzechów. Kapłani są w większym stopniu następcami apostołow niż przeciętni katolicy. Sakramenty przychodzą przez Kościół i ręce kapłanów [poza wyjątkowymi sytuacjami]. Samo bierzmowanie to za mało [ile osób przyjmuje je bo wypada, bo rodzice kazali...]. Kapłani poświęcają swoje zycie Bogu, posłudze ludziom, udzielaniu łask sakramentalnych - mają specjalne zadania. To nie jest tak że to sie wzięło z niczego. Nie znam dokładnej historii jak się tworzyły zasady i okoliczności udzielania sakramentów. Spytaj teologa.

Mati wrote:
ale wiara to jedno a "rodzaj" ksiedza to drugie...wiara jest jedna...a ja chce zeby mi odpuscili grzechy a nie zblizali do boga


Rozwalasz mnie. Spowiedź ma zbliżać do Boga. Kościoł to nie jest biuro obłsugi klienta czy informacja turystyczna. Spoiwiedz bez chęci zblizenia się do Boga nie ma sensu. Na co ci ona? Jesli w Boga nie wierzysz i nie chcesz miec z nim stycznosci to spowiedz jest bez wartosci, nawet jesli ksiądz da ci rozgrzeszenie. A księdza zadaniem jest przybliżać ludzi do Boga i koniec.


Quote:
nie dal mi rozgrzeszenia i kazal mi wyjsc z kosciola...ejejej...i to ma byc przebaczanie innym? on ma byc moim wzorem? to jest ten potomek uczniow jezusa?


Aha, czyli jak ksiądz cię pochwali i poklepei po ramieniu to będzie great, a jak juz czegos od ciebie wymaga to jest "be". Jak dziecko! Nie dostajesz rozgrzeszenia to znaczy, ze wg ksiedza musisz sie lepiej przygotowac, lepiej przemyslec to czy jej potrzebujesz... Mysle ze brak rozgrzeszenia nie jest częstym przypadkiem. Poza tym ksiądz jest tylko człowiekiem - tez popełnia błedy, tez grzeszy, tez się spowiada. Ksiadz to nie Bóg.
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Mati_00 
Upiory Pierścienia



Joined: 15 Aug 2004
Posts: 2530
Location: stamtąd :P
Posted: Fri Feb 04, 2005 9:14 pm   

ej no spoko...no ale jak mam sie inaczej przygotowac do spowiedzi? mam mu to inaczej powiedziec? "sluchaj stary...wczoraj jak Aska sie pochylila to myslalem ze ******* "...nie mowie ze jak ksiadz mi "wybacza" jako ze bog mi wybacza to wtedy jest dobrym ksiedzem...ja wiem ze wg kosciola robie "zle" no ale moja wina ze mam takie mysli?...a ten mnie wyprosil z kosciola...nie no spoko...rozwalilem Cie? wiem wiem...przesadzilem troszke...
_________________
"Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."

Platon
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Sat Feb 05, 2005 11:29 am   

Mati ty mnie chyba nie rozumiesz :] Masz wyrzuty sumieniaz powodu takich mysli? Jesli nie, jesli nie dręczy cię to, to wg twojego sumienia nie zrobiłes nic bardzo złego. No chyba ze twoje sumienie nie działa jak powinno ;) Co do tego księdza - nie powinien się tak zachować. W końcu odtego jest, zeby wysłuchiwac grzechów, a z koscioła wypraszac...ee... to raczej na opak niz powinien :| I wiesz, jeszcze jest kwestia jak ty te grzechy przedstawiasz :P Znajac twój język z forum to...e...wole sobie tego nie wyobrażac :P
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Mati_00 
Upiory Pierścienia



Joined: 15 Aug 2004
Posts: 2530
Location: stamtąd :P
Posted: Sat Feb 05, 2005 11:42 am   

no spoko...nie powiedzialem ksiedzu tak jak to na forum przedstawilem...powiedzialem ze czasami mam rozne mysli dotyczace moich kolezanek...a co do tego mojego sumienia...no to wiesz...dla mnie to nie jest grzech ze tak mysle...wogole wg. mnie ja nie grzesze...no bo czym? te takie podstawowe grzechy klne, wyzywam ludzi ble ble ble...tak wiec moje sumienie chyba nie dziala prawidlowo...ale mi sie podoba takie...jest po lekkim tuningu :lol: ....a ten ksiadz to juz do niego nie chodze...unikam go jak diabel wody swieconej ;)
_________________
"Tylko martwi ujrzeli koniec wojny."

Platon
 
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Sat Feb 05, 2005 10:52 pm   

No tak nie dziwię się. Są księża który działają na odwrót niz powinni. No cóz - jak nie miewasz wyrzutów sumienia, to chyba jednak masz z sumieniem problem :P Hmm... myslenie w tym wieku na rózne tematy jest kwestią fizjologii ;) Takimi nas Bóg stworzył ;) Inaczej mozna by spojrzec na "mysli nieczyste" w wieku lat 50 majac np. żonę, 5 dzieci :P
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Gollum12 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 06 May 2005
Posts: 195
Location: sam nie wiem
Posted: Tue Nov 29, 2005 5:38 pm   

No to teraz ja. (Nie czytałem całego tematu bo niestety nie mam całego dnia)


Jestem osobą wątpiącą. Rozważam istnienie Boga ale nie wierzę w niego szczerze. Może kiedyś uwierzę nie wiem. Uważam, że Bóg istnieje jako taki i to jest wiedza, ale nie wierzę w niego, nie wyznaję żadnej religii. Ktoś pisał, że nie chodzi do kościoła bo nie czuje tam obecności Boga tylko walczy ze snem. Ja znam jeden kościół gdzie naprawdę czuję "świętość". Klasztor Dominikanów w Krakowie. Kto był ten rozumie o co mi chodzi. Nie oznacza to że wchodzę tam na mszę i nagle wierzę w Boga. Tam po prostu czuje się tą atmosferę obecności kogoś kto nie znajduje się w klasztorze tylko jest jego częścią. Słucham słów ojca prowadzącego mszę i czuję że on naprawdę wierzy w to co mówi. Naprawdę to jest naprawdę świetny klasztor. Tam nie rozważasz konkretnie Boga, tylko rozważasz życie a Bóg zawsze gdzieś się tam "wplącze". Jeżeli nigdy tam nie byliście to gorąco zachęcam (róg stolarskiej i dominikańskiej), szczególnie polecam niedzielne dziewietnastki. Naprawdę religią mi najbliższą jest chyba Buddyzm który nie uznaje Boga bo to człowiek jest tam istotą wyższą. Nie zgadzam się też z twierdzeniem że ludzie są "wyżej" niż zwierzęta. Jak dla mnie jest to coś w rodzaju dyskrymianacji.
Ktoś pisał (nie pamiętam kto i w jakim temacie) że bez Boga żyć nie można, bo jeżeli Boga nie ma to dla kogo żyć? Nie zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Koleś jeżeli nadal tak uważasz to współczuję (szczerze). Tyle jest na świecie rzeczy dla których można żyć. Tylko pomyśl. Miłość, przyjaźń, współczucie, nienawiść albo ty sam. żyj po to żeby się cieszyć życiem. W końcu można żyć tylko dlatego że po niebie przeleciała jakaś chmurka a po drzewie skaczą wiewiórki. Trzeba umieć cieszyć się życiem bez Bogam, bo gdy przyjdzie zwątpienie w Boga musimy znaleźć oparcie nie koniecznie i innej osobie. Narazie chyba tyle ale jeszcze coś dopisze. Piszcie, szczególnie jeżeli ktoś w był u krakowskich dominikanów to niech pisze co myśli o mojej opinii.
_________________
"Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
 
 
Keira 
Szara przystań



Joined: 02 Jun 2003
Posts: 2540
Location: z Carreras
Posted: Tue Nov 29, 2005 5:44 pm   

Nie byłam u Dominikanów, ale słyszałam bardzo duzo pozytywnych opinii o tym kościele :) Jesli wszystko mi sie ułozy i za rok będe studentką na UJ to postaram się zapoznac ;) Wprawdzie weekendy mam zamiar spedzac w domu, ale moze kiedys sie złozy i trafię do nich na mszę ;) Dziewczyny z Krakowa z innego forum bardzo zachwalały atmosferę :) Poza tym mam wielką atencję dla zakonników. Dużo bardziej cenię ich od zwykłych ksiezy. Moze dlatego, ze sama mieszkam w parafii zakonnej i czuję się z naszymi franciszkanami bardzo związana. Zakon do mnie bardziej przemawia, niz zwykłe kapłanstwo :)

Co do buddyzmu... Pewnie juz gdzies to pisałam... Dla mnie to nie jest religia, tylko system filozoficzny :) Trudno nazwać religią coś, co z założenia jest ateistyczne. Religia ateistyczna? Moze sie nie wyklucza, ale brzmi... dziwnie ;)
_________________
Spokój złoty i niesłychany
Pocałunki zielone jak paproć

K. I. Gałczyński
 
 
 
Va Fail 
Na Drodze Do Bree


Joined: 30 Nov 2005
Posts: 5
Posted: Wed Nov 30, 2005 1:18 am   

Keira_Metz wrote:
Religia ateistyczna? Moze sie nie wyklucza, ale brzmi... dziwnie ;)


oksymoron...
 
 
 
Gollum12 
Czarna Otchłań Morii



Joined: 06 May 2005
Posts: 195
Location: sam nie wiem
Posted: Wed Nov 30, 2005 3:42 pm   

Nie uważam wcale że się wyklucza. To by oznaczało że jest to coś w rodzaju (przynajmniej w moim rozumieniu) religii takiej gdzie nie ma boga.

Co do religii chrześcijańskiej. Człowiek ma duszą nieśmiertelną więc nigdy nie umrze. A zastanówmy się. Czy my chcemy być nieśmiertelni?
_________________
"Tak naprawdę ważna jest tylko chwila"
"Człowiek jest lepszy gdy się śmieje"
 
 
Display posts from previous:   
Reply to topic
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You can attach files in this forum
You can download files in this forum
Add this topic to your bookmarks
Printable version

Jump to:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
fanfiki, anime
Domy i Działki NLP Online Słownik synonimów